Chiny
Strona domowa W górę

Chiny

Wioska w stepie StepAutobus sypialny Pograniczne miasto.jpg (113652 bytes)

Mongolię opuściliśmy w dniu 14.07.1999 Bez żadnych problemów przekroczyliśmy granicę i pociągiem przejechaliśmy do miasta Eren. Już na samym początku skosztowaliśmy  świetnego jedzenia za niewielkie pieniądze oraz doświadczyliśmy. trudności z porozumieniem. W pierwszej z brzegu knajpie zjedliśmy wspaniałe danie z ryżem oraz zetknęliśmy się po raz pierwszy z doskonałym miejscowym .piwem.
Okazuje się, że pieniądze mają tu kilka nazw.
Oficjalnie waluta to RMB ( "Renminbi" - pieniądz ludowy ), a jej jednostki 1 Juan = 10 Jiao i 1 Jiao = 10 Fen ( feny praktycznie nie są używane ). W mowie potocznej Juan to kuai, a Jiao to mao.
W przygranicznym mieście hotel kosztował nas 10 Juanów ( 1$ w Bank of China to 8,07 Juana ). Miasteczko zabudowane jest niskim budynkami, jedynie budynki rządowe i paru firm wyróżniają się znacząco. 
Wyruszamy pociągiem do miasta Jining, oglądając po drodze step ( 21 Juanów ), a tam łapiemy autobus sypialny za 51 Juanów do Pekinu.  Ten typowo chiński wynalazek to przerobiony zwykły autobus z dwoma "poziomami" łóżek. Na każdym śpią  dwie osoby. Ja wylądowałem na samym tyle, razem z czterema Chińczykami. Za pomocą rozmówek szybko nawiązaliśmy konwersację. Moi współtowarzysze okazali się bardzo troskliwi - w nocy przykryli mnie, gdy  zrobiło się zimno. Ponieważ obsługa po wyjechaniu z dworca nieoficjalnie "dopakowała" pasażerów, w trakcie podróży można było wysiąść tylko przez okno. Mimo wszystko dość wygodnie dotarliśmy nad ranem do Pekinu

Ulica w Pekinie Portret Mao - plac Tiananmen Żołnierze Zakazane Miasto 1 Portret Mao - plac Tiananmen Zakazane Miasto 2 Panorama Zakazanego Miasta Milicjantki - Zakazane MiastoFlaga przed siedzibą władz ChRL Letni pałac 1 Letni pałac 2 Letni pałac 3  Wielki Mur- Badaling 1 Wielki Mur- Badaling 2  Jedzenie 1 Jedzenie 2 Jedzenie 3

W Pekinie znajdujemy dość dobre lokum w podziemiach eleganckiego hotelu za jedyne 30 Juanów. Na początku zwiedzamy plac Tiananmen . Oczywiście jemy w słynnym McDonald`s ( zestaw 16,80 Juanów ). Ogromny plac robi niesamowite wrażenie. Odwiedzamy oczywiście mauzoleum Mao i rozpoczynamy zwiedzanie Zakazanego Miasta. Ten wspaniały kompleks to rzeczywiście cud świata, choć byłoby przyjemniej, gdyby nie 40 stopniowy upał i tłumy chińskich turystów ( wstęp 30-50 Juanów ). Przepiękna jest panorama Zakazanego Miasta z pobliskiego wzgórza. Niedaleko historycznego kompleksu mieści się tzw. nowe Zakazane Miasto, czyli siedziba władz ChRL. Następnego dnia wyruszamy na zwiedzanie Pałacu Letniego. Niestety transport w stolicy Chin jest fatalny, a dogadać się z Chińczykami jest bardzo ciężko. Przejazd metrem i autobusem 375 zajmuje nam ponad 3 h ! ( metro 1 Juan, autobus 1 Juan, wstęp 33 Juany, przejazd łódką 5 Juanów ). Miejsce jest przepiękne, tylko znowu te tłumy....
Kolejny dzień chcemy poświęcić na obejrzenie Wielkiego Muru. Znalezienie taniego przejazdu do Badaling nie było jednak takie proste. W końcu na placu Tiananmen na przystanku linii nr 17 znajdujemy specjalną linię wycieczkową w cenie 36 Juanów. Odwiedzamy Juyongpass ( twierdzą na Wielkim Murze ), odcinek muru w Badaling i grobowce Mingów. Wstęp na na mur to konieczność wydania 30 Juanów. Jednak pieniędzy nie żal - tu czuć historię.  
Wieczorem idziemy na nocny targ  żywności - można delektować się między innymi smażoną szarańczą, ptaszkami, skorpionami lub kokonami owadów. Ja decyduję się tylko na zasmażane krewetki ( smaczne ) i smażoną czarną rybę ( ohydztwo ). W "supermarkecie" można kupić chińską wódkę - jest ekstremalnie tania, mocna i taka sobie w smaku.
Ostatni dzień w Pekinie pozwala poznać mi trochę prawdziwe miasto - zarówno wyburzane hutongi 
( stare budownictwo ), jak i nowoczesne wieżowce wyrastające z dnia na dzień. Główne ulice miasta są szerokie. Mają wydzielone pasy dla rowerów. Tłumy rowerzystów przemieszczają się bardzo sprawnie.
Obok naszego hotelu płynie straszliwie zanieczyszczona rzeka, a niedaleko rozciągają się slumsy . Wieczorem mogę podziwiać puszczanie latawców nad placem Tiananmen. Wspaniałe smoki majestatycznie unoszą się nad miastem. Gdy rozpoczyna się zachód słońca ma swój początek ceremonia zdjęcia flagi Przy dźwiękach "Międzynarodówki" czerwona flaga powoli spływa z masztu, a potem oddział wojska odnosi ją do Zakazanego Miasta. 

Xian - wyrób makaronu Xian - terrakotowa armia 1Xian - terrakotowa armia 2 Xian - terrakotowa armia 3 

Dnia 20.07.1999 wyjechaliśmy pociągiem do X`ian. Kupno biletów w dniu odjazdu nie było takie proste. Nie skorzystaliśmy z usług koników i w rezultacie tylko przez część trasy mieliśmy miejsca siedzące. Jednak nie było powodów do narzekań Za 162 juany jechaliśmy w dość luksusowych warunkach, z klimatyzacją. Kilkunastogodzinną jazdę urozmaicała nam rozmowa z chińskim studentem. Jego poglądy były były dla nas trochę szokujące ( masakra w 1989 roku to dzieło ... terrorystów ), ale ciekawe. W każdym razie rano dotarliśmy do X`ian. Znajdujemy miejsca w hotelu po 25-30 Juanów. W tym mieście doznaliśmy najwspanialszych przeżyć kulinarnych - wołowina w sosie słodko kwaśnym, serwowana w jednej w małych restauracyjek na starym mieście, była niezapomniana ( 10 Juanów ). Do tego oczywiście piwo. Po odespaniu podroży obejrzeliśmy niesamowitą dzielnicę muzułmańską, gdzie można było zjeść fajne szaszłyczki. Następnego dnia pojechaliśmy zobaczyć słynną terakotową armię. Znajduje się ona trochę poza miastem - autobus kosztuje 5-6 Juanów. Za wstęp  trzeba wydać 65 Juanów. W środku nie można robić zdjęć  :-) . W 4 pawilonach można zobaczyć dumnych wojowników, którzy mieli strzec grobu cesarza.
W mieście można skorzystać z dość wolnego Internetu w China Telecom  ( 18 Juanów za godzinę i 10 Juanów za 1/2 h ).

Pociąg do Chengdu Chengdu

Wieczorem wyruszamy do Chengdu. Myślimy, że pociąg będzie wyglądał, tak jak poprzednio. Jednak wkrótce przekonamy się, jak bardzo się mylimy. To prawdziwa rzeźnia. W środku kłębi się tłum pasażerów, którzy stoją przez całe 19 godzin podróży. W środku panuje straszny zaduch, na podłodze wyrasta warstwa śmieci, siedzenia kleją się do pośladków. Co pewien czas przepycha się ktoś sprzedający jedzenie. Największym wzięciem cieszą się zupki w plastikowych pojemnikach. Zawsze dostępna jest gorąca woda w termosach. Wielu Chińczyków ma ze sobą specjalne słoiczki na herbatę.W pewnym momencie wybucha bójka o miejsce do siedzenia. Można przysnąć tylko na chwilę i z utęsknieniem czekać na koniec tej męki. Gdy wysiadamy tłum rusza, aby zająć nasze miejsca. 40-50 letnia kobieta z dużą zręcznością wskakuje przez okno. Z przyjemnością udajemy się do hotelu, mieszczącego się w .... szkole medycyny chińskiej ( 35 Juanów za miejsce w dwójce, 20 w trójce ). Chengdu to jedno z najnowocześniejszych miast chińskich - wszędzie mury pną się ochoczo do góry. Udaje się nam wymienić  TC na gotówkę w banku ( mniej niż 1% prowizji ), a tą na juany u cinkciarzy po kursie 8,7 Juana / USD. 
Chongqing Przełom Jangcy 1Przełom Jangcy 2 Przełom Jangcy 3Przełom Jangcy 4 Nad Jangcy W Chengdu kupujemy bilety na rejs po Jangcy. 4
( ostatnia ) klasa kosztuje 157 Juanów. Następnego dnia jedziemy autostradą luksusowym autobusem do Chongqing ( 102,5 Juanów ). Na miejscu czekają na nas już z nazwiskiem na kartce. Usilnie namawiają nas do wykupienia  lepszej klasy. Potem zawożą nas na statek, ale chyba na inny niż mieliśmy płynąć pierwotnie. Za to płyniemy 3 klasą. I cieszymy się z tego, bo 4 klasa, to zbiorowa kabina. Mamy klimatyzację i jesteśmy sami
( Chińczyk z naszej kabiny....uciekł ! ). Na statku są dwie toalety i prysznic z wodą z rzeki. Mamy też restaurację
( z nawet przyzwoitym jedzeniem ) i salonik ( na dzień dobry "Titanic" z płyty CDV oraz karaoke ). Towarzystwa dotrzymują nam karaluchy i szczur w kabinie.
Sama podróż jest dość monotonna, rzeka ma kolor żółto- brązowy i pływa w niej mnóstwo opakowań po chińskich zupkach i inne zanieczyszczenia. Co pewien czas zatrzymujemy się w różnych miejscowościach. Jest wycieczka do tzw. małych przełomów - za 100 Juanów
(  nie skorzystaliśmy ). Same przełomy robią dość duże wrażenie - ogromna rzeka w pewnym momencie bardzo się zwęża. Po trzech dniach podróży docieramy około północy do Ychang. Po nocy w hotelu ( 30 Juanów ) wyruszamy pociągiem do Sanjiang ( hard seater za 51 Juanów, sypialny kosztował 151 Juanów ). 

Wioska Dongów 1 Wioska Dongów 2Wioska Dongów 3 Tarasy ryżowe 1Tarasy ryżowe 2 Tarasy ryżowe 3 Kobieta z ludu Yao

Podróż do Sanjiang przypomina przejazd do Chengdu, na szczęście w połowie drogi wysiada część pasażerów. W nocy budzi nas policjant, żeby ... porozmawiać z nami po angielsku ! Po 17,5 h podróży docieramy do Sanjiang, skąd za 5 Juanów jedziemy do wioski mniejszości Dongów. Za 10 Juanów mamy bardzo przyzwoity hotelik. Sama wioska jest niesamowita - czas płynie tu inaczej. Słynne mosty ( dla turystów opłata 5 Juanów za wejście ), pola ryżowe, urządzenia nawadniające sprawiają, że widoki są niezapomniane. Żałuję, gdy następnego dnia wyjeżdżamy. Następnym celem naszej podróży jest Longsheng. Po 2 przesiadkach i wydanych 15 Juanach docieramy do wioski ludu Yao. W czasie jazdy mamy okazję obserwować wieśniaków wiozących na targ żywe prosiaki lub ryby ( razem z urządzeniem do napowietrzania wody ! ). Możemy zamieszkać na dole w wiosce ( 10 Juanów ), lub wdrapać się na górę z plecakami ( kobiety Yao mogą wnieść plecaki za 15 Juanów, ale to naruszałoby moją męską dumę ! ). Zostajemy na dole. Mieszkamy w chacie na palach, w raczej prymitywnych warunkach - pod nami jest chlew, a w naszych pokojach imponujące pająki.
Wdrapanie się na tarasy ryżowe w upalny dzień nie jest takie proste, ale widoki wynagradzają trudy ( wstęp 20 Juanów ). System nawadniania zbudowany kilkaset lat temu działa do dziś.
Wieczorem mamy okazję być świadkami pogrzebu - strzelają petardy, męczone są świnie, a żałobnicy są ubrani na biało.
W czasie kolacji mamy możliwość przekonać się, że kobiety Yao są najgorszymi kucharkami na świecie - z kolacji dał się zjeść tylko ryż....

Moon Hill 1 MoonHill 2 Wielkie drzewo Krajobraz Guilin z Moon Hill Krajobraz Guilin z rzeki 1 Krajobraz Guilin z rzeki 2 Jaskinia 

31.07.1999 docieramy do Guilin ( 15 Juanów ), a stamtąd do Mekki zachodnich turystów - Yangshoo. Na miejscu tłumy, więc o miejsce w hotelu jest trudno ( pokój 20 Juanów ). Za to można zadzwonić do domu
( 1 minuta 16 Juanów ) i skorzystać z Internetu ( 1 h = 20 Juanów ). W mieście można zjeść dania europejskie, choć często dodawane chińskie przyprawy czynią je mało jadalnymi ( pizza 10 Juanów, kolacja 25 Juanów ). Choć okolica ma wspaniałe krajobrazy, to wiele osób spędza czas na głównej ulicy nazwanej przez nas "Krupówkami", zmieniając tylko restauracje. 
Okolicę można oglądać z siodełka roweru ( mnóstwo wypożyczalni ) lub z rikszy. Do najciekawszych miejsc należą "Moon Hill" - wzgórze o specyficznym kształcie ( wstęp 8 Juanów, wspaniałe widoki ) oraz ogromne drzewo "Big Banyan Tree"( 13 Juanów, można wejść bokiem ). 
Warto także wybrać się na przejażdżkę łódką po słynnej rzece Li. Można płynąć z samego miasta, albo dojechać do Xinping ( 5 Juanów w jedną stronę ) i stamtąd przepłynąć najciekawszy odcinek ( Xinping-Yangdi-Xinping to wydatek 40 Juanów ). Ta wycieczka to dobrze wydane pieniądze. Gdy po deszczu z mgły wydobywają się ostańce czuję się, jakbym przeniósł się do staro chińskiego obrazu. Krajobraz nad rzeką wielokrotnie opiewany przez poetów to właśnie te prawdziwe Chiny, które chciałem obejrzeć.
Trzeciego dnia pobytu w Yangshoo postanowiłem  wybrać się na krótką wycieczkę do Guilin ( autobus 5-10 Juanów ). Największa atrakcja to grota "Red Flute Cave". ( wstęp 40 Juanów ). Jest ona bardzo ciekawa, tylko przerobiona w "chińskim" stylu, to znaczy z kolorowym podświetleniem i betonowymi chodnikami. Oglądam sobie także park "Seven Stars"( 15 Juanów ). 
W Yangshoo kupuję trochę prezentów - malowidła chińskie za 20-30 Juanów, kaligrafię za 8,5 Juana, piękny wachlarz za 2 Juany.

Most Dongów 1 Most Dongów 2Południe Chin KowalOprawianie psa Mahjong w Kaili

Po trzech dniach odpoczynku w kurorcie, wyruszamy w podróż do najbiedniejszej prowincji Państwa Środka - Guizhou. Poprzez Guilin wracamy się do Longsheng, tam łapiemy autobus do Longe. Za 10 Juanów przemierzamy przez 3 godziny tą drogę w niesamowitym pyle i kurzu. Na dachu wszelkie bagaże - w tym żywe kury w klatce. Jedyny hotel otwarty dla cudzoziemców pobiera opłatę 15 Juanów. Wykąpać można się w pobliskiej rzece. Następnego dnia o godzinie 6:00 mamy autobus do Zhaoxing ( 5 Juanów, 2 godziny ). Znajdujemy całkiem przyzwoity hotel  ( w którym notabene spotykamy turystkę z Francji, z pochodzenia Polkę ). Za to w knajpie za 5 Juanów próbują na wcisnąć ryż z jakimś zielskiem. Dziewczyny same kupują na targu potrzebne warzywa i po usmażeniu wszystkiego w woku powstaje całkiem smaczny obiad. Sama wioska jest przecudowna. Skapana w słońcu z życiem toczącym się niespiesznie. Mieszkańcy ( głównie mężczyźni ) spędzają całe dnie na zabudowanych mostach. W czasie spaceru można zobaczyć pracującego kowala lub oprawianie psa  na obiad .Następnego dnia jedziemy o 7:00 do Liping ( 10 Juanów ), gdzie łapiemy autobus sypialny do 45 Juanów do Leishan. Droga jest straszna , autobus podskakuje na wybojach, wszędzie wciska się pył. Z powodu kłopotów z silnikiem dopiero po 7,5 h jesteśmy na miejscu. Hotel pocztowy kosztuje nas 20 Juanów od osoby. Rano, za 7 Juanów odbywamy szybką podróż do Kaili. Tu kupujemy bilety na pociąg do Kunmingu na 19:30. Kosztuje nas tylko 113 Juanów, ale nie mamy rezerwacji ( stacja jest za mała ). Widząc tłumy na peronie ogarnia nas trochę strach przed podróżą. Czas do odjazdu pociągu spędzamy w miłej kafejce, niedaleko dworca. Tuż przed odjazdem pociągu dostajemy dobrą radę od Chinko-Francuzki - mamy iść do wagonu restauracyjnego. Po wepchaniu się do pociągu, przedzieramy się przez zatłoczony pojazd ( podłoga pokryta jest dość grubą warstwą śmieci i plwocin ). Wreszcie udaje nam się odnaleźć wagon restauracyjny i tam znajdujemy bezpieczny azyl. Za 20 Juanów dostajemy herbatę i zupkę z makaronem, oraz możemy siedzieć od 22:00 do 6:30. Trochę śpię, trochę rozmawiamy z poznaną parą turystów ( Austriaczka i Niemiec ). Rano bezapelacyjnie wyrzucają nas z restauracji, ale znajduję sobie przytulne miejsce, gdzie na karimacie śpię aż do przybycia do celu. o 12:30
Kunming - maskotka EXPO Kamienny las 1 Kamienny las 2 Kamienny las 3Kamienny las 4 08.08.1999 jesteśmy w Kunmingu. Straszliwie zmęczeni po podróży wybieramy pierwszy hotel z "Lonely Planet". - Kuhnu Hotel. Miasto robi na mnie bardzo dobre wrażenie - przyjemny klimat, czysto, wszystko odremontowane z okazji odbywającej się tutaj wystawy światowej ( tak, tak Expo`99-kto o tym wie ? ) W "La Pizetta" można zjeść wyśmienitą pizzę za 25 Juanów, a w tutejszym China Telecom jest najtańszy Internet - 10 Juanów za godzinę. Następnego dnia jedziemy do "Kamiennego Lasu". Wsiadamy do autobusu za 18, 50 Juana na dworcu i.... okazuje się, że trafiliśmy na tak typową dla tego kraju wycieczkę. Zanim dotrzemy na miejsce zdążymy odwiedzić  trzy jaskinie, sklep z biżuterią i restaurację. Po 5 godzinach jesteśmy na miejscu. Bilet to koszt 55 Juanów, dla studentów - 30 Juanów. "Kamienny Las" byłby niesamowity, gdyby nie tłumy Chińczyków, głośnych i ciągle robiących zdjęcia. Po 1,5 godziny mamy dość i za 20 Juanów łapiemy mikrobus z powrotem. Za 107 Juanów kupujemy bilet na autobus sypialny do Lijiang. Teoretycznie powinniśmy wyruszyć o 19:00, ale przez 2 godziny czekamy na chętnych do zajęcia dwóch wolnych miejsc. W nocy zaczyna mocno padać deszcz, a ktoś dobiera się do bagażu jednej z dziewczyn.
Mao - Lijiang Lijiang 1 Lijiang 2 Lijiang 3  Stara kobieta - Lijiang Ciągnik w Lijiang  W Lijiang znajdujemy wolne miejsca dopiero w hotelu "Red Sun", tuż obok pomnika Mao ( za 20 -30 Juanów). Główna atrakcja, to Stare Miasto - światowe dziedzictwo kultury UNESCO. Przetrwało ono trzęsienie ziemi, które zrównało nowoczesne budynki. Część z zabytkowych budynków jest odnowiona, jednak najbardziej urokliwe są te uliczki, gdzie nic się nie zmieniło od dawnych czasów.  Nad jednym z kanałów przecinających dzielnicę odnajdujemy fajną knajpkę "Sakura Restaurant", gdzie jedzenie jest zawsze wspaniałe. Lokalna specjalność, to kanapka Naxi z sera koziego. Pizza kosztuje 12 - 14 Juanów, wspaniałe musli - 8 Juanów.
Następnego dnia postanawiamy zobaczyć monastyry. Jedziemy nawet do pobliskiej wioski, ale ciągłe opady zmuszają nas do szybkiego powrotu. Kupujemy bilety na autobus do Dali. Droga jest świetna i po 3 godzinach jesteśmy na miejscu. Jest tam dość dużo białych turystów i sporo guesthousów, oferujących przyzwoity nocleg za 10-20 Juanów.
 Dali - brama Dali - staruszek Dali - staruszka Dali 1Dali 2 Dziadek - Dali Świątynia - Dali Targ Dali 1 Trag - Dali 2 Trag - Dali 3 Targ- Dali 4 Targ- Dali 5 13.08.1999 wyruszam na zwiedzanie Dali. Miasto, choć nie tak piękne jak Lijiang, to jednak ma sporo atrakcji. Przede wszystkim jest miastem mniejszości narodowych. Można tu spotkać wielu ludzi w pięknych strojach regionalnych. Ciekawe są bramy miejskie ( wstęp 2 Juany ). Na jednej z nich spotykam interesujących staruszków. Niestety po zmierzchu bramy są oświetlane.... jarzeniówkami, najczęściej w czerwonym kolorze, tak że nazywamy je "Pizza Hut". Dali, to trochę  kurort - niedaleko jest jezioro i góry. Jest wiele przyzwoitych restauracji - nam najbardziej przypadła do gustu "Tibetan Cafe". Dlatego można tu spotkać wielu białych - między innymi jedyną poznaną przez nas w Chinach polską grupę. Warto wybrać się w góry. My odbyliśmy wycieczkę do świątyni Zhonghe. Wejście jest dość męczące, bo trasa jest śliska i zajmuje około 1,5 h. Droga jest jednak ciekawa, bo wiedzie min. przez cmentarz. Można wjechać wyciągiem krzesełkowym za 35 Juanów. Sama świątynia nie jest zbyt imponująca, ale niedaleko jest "Cloud Road", wiodąca przez wodospady, z niesamowitymi widokami na jezioro i niebezpiecznymi punktami widokowymi. Następnego dnia jadę na zorganizowaną wycieczkę statkiem na "Wase Market" - targ w jednej z miejscowości nad jeziorem ( 30 Juanów ). Mimo niesprzyjającej pogody ( ciągle pada - góry ), jest całkiem fajnie i udaje mi się zrobić kilka ciekawych zdjęć. Na targu można kupić wszystko i np. jeden z wycieczkowiczów ( mały Izraelczyk ) kupuje żywego kurczaka. Wieczorem kupujemy bilety na sypialny autobus do Kunmingu ( 90 Juanów ).Cały następny dzień pada deszcz, więc oddaję się słodkiemu lenistwu i zakupom nabywam między innymi stemple z imieniem po chińsku ( 15 Juanów ) i płytę z ludową muzyką ( 14 Juanów ).  Około 19:00 opuszczamy miłe Dali. W czasie podróży muszę skorzystać z toalety publicznej. Chińskie toalety to temat na osobną opowieść. Z reguły nie ma tam sedesów - ani normalnych, ani "narciarskich" ( jak w krajach islamskich ). Po prostu przez środek biegnie odkryty kanalik, spłukiwany co pewien czas wodą, którym spływają nieczystości. Poszczególne kabiny są oddzielone niskimi murkami, nie mają drzwiczek.  W środku jest niemiłosiernie brudno, a każdy biały korzystający z takiego przybytku jest bacznie obserwowany cały czas ( z głośnymi komentarzami ).  Podobnie wygląda ( choć jest niewątpliwie czystsza ) toaleta przy stacji benzynowej dużego zachodniego koncernu.
Centrum Kunmingu Tai Chi przed moim hotelemĆwiczenia z mieczami Mistrz ćwiczeń z wachlarzem Tai Chi w centrum Kunmingu Znowu wracamy do Kunmingu, do tego samego hotelu. Mogę wreszcie odebrać moje rzeczy oddane do prania, których zapomniałem zabrać przed wyjazdem. Niestety pogada znacznie się popsuła - ciągle pada. To niweczy moje plany wejścia na EXPO. Cała wystawa jest na świeżym  powietrzu i szkoda mi wydawać 100 Juanów, przy braku pewności, że cokolwiek zobaczę. Postanawiam powtórzyć próbę następnego ranka. Niestety nadal padał deszcz. Rezygnuję także z wyjazdu do "Bamboo Temple". Ponieważ jednak wstałem o 7:00 rano, to mam okazję zobaczyć ćwiczenia Tai-Chi. Widzę między innymi ćwiczenia z mieczami, czy mistrza ćwiczeń z wachlarzem. Niedaleko głównego placu w mieście wielu starszych ludzi ustawia klatki z kanarkami. Inni uczą się tańczyć lub grają w badmintona. Okazuje się, że pociągi do Hekou odjeżdżają z południowej stacji kolejowej. Za 77 Juanów kupujemy bilety na pociąg sypialny. O ironio, tuż przed odjazdem wypogadza się. O 14:55 wyruszamy. Podróż jest bardzo przyjemna. Czysta pościel. termosy z gorącą wodą. Policja sprawdza paszporty i dokumenty, od Chińczyków inkasuje po 10 Juanów. 

Most graniczny w Hekou

Rano jesteśmy na miejscu. Pada okrutnie - jakby ktoś lał z węża. Znajdujemy hotel Nan Ya za 40 Juanów za pokój ( niezależnie ile osób w nim mieszka ). Mając zaświadczenie z banku, udaje mi się zamienić w banku juany na dolary ( 8,28 RMB/USD ). Zjeść można tylko zupkę z makaronem za 3 Juany lub wątpliwej jakości mięso za 10 Juanów. Widać, że całe miasteczko nastawione jest na handel z Wietnamem. Można pobawić się w wesołym miasteczku. Wieczorem do naszych pokoi hotelowych dobijają się prostytutki. Jednej nawet udaje się wejść do pokoju i trudno ją wyrzucić. Cała sytuacja powtarza się jeszcze w nocy kilkakrotnie. Trochę niewyspani ruszamy, aby przekroczyć granicę. Urzędnicy po chińskiej stronie są bardzo mili, dają nam nawet krzesełka do siedzenia. Potem wystarczy już tylko przejść most graniczny i ... witaj Wietnamie.
   

Napisz do mnie  :  mail<wytnijtoooo>@zoch.pl

Reklama
Mazury Mielno noclegi Łeba noclegi

Etykiety piwne z różnych krajów Rok 1999 - przez Rosję i Chiny do Bangkoku Rok 2000 - w krainie Inków Marzec 2001 - Berlin i Hanower Maj 2001 - w siedem dni dookoła Syrii Sierpień 2001 - krótka wizyta w Pradze Jesień 2001 - w kolebce ludzkości Sierpień 2002 - Lwów Jesień 2002 - śladami Stasia i Nel - Sudan Egipt Jordania Miasto nad Newą Wilno Jesień 2003 - znowu w Azji Birma Tajlandia Laos Turcja i Iran 2004 Ojców i Kraków Holandia 2004 Londyn 2004 Warmia i Mazury 2005 Afryka 2005 Zdjęcia Kalifornia - maj 2006 Zdjęcia Belgia - maj 2006 Zdjęcia Berlin - lipiec 2006 Zdjęcia Rzym, Watykan, Mediolan - sierpień 2006 galerie Jemen Stambuł południowe Indie luty 2007 Azja 2007 - Jemen, Stambuł, południowe Indie Zdjęcia Norwegia czerwiec / lipiec 2007 podróż do Norwegii czerwiec / lipiec 2007 Zdjęcia Barcelona listopad 2007 Zdjęcia Petersburg kwiecień 2008 Zdjęcia Indonezja , Dubaj , Zurich kwiecień / maj 2008 Zdjęcia Rzym - sierpień 2008 podróż 2008 Indonezja , Dubaj , Zurich kwiecień / maj 2008 podróż 2009 Gwatemala , Honduras , Belize luty / marzec 2009 Zdjęcia Portugalia - wrzesień / październik 2008 Etykiety piwne z różnych krajów Rok 1999 - przez Rosję i Chiny do Bangkoku Rok 2000 - w krainie Inków Marzec 2001 - Berlin i Hanower Maj 2001 - w siedem dni dookoła Syrii Sierpień 2001 - krótka wizyta w Pradze Jesień 2001 - w kolebce ludzkości Sierpień 2002 - Lwów Jesień 2002 - śladami Stasia i Nel - Sudan Egipt Jordania Miasto nad Newą Wilno Jesień 2003 - znowu w Azji Birma Tajlandia Laos Turcja i Iran 2004 Ojców i Kraków Holandia 2004 Londyn 2004 Warmia i Mazury 2005 Afryka 2005 Zdjęcia Kalifornia - maj 2006 Zdjęcia Belgia - maj 2006 Zdjęcia Berlin - lipiec 2006 Zdjęcia Rzym, Watykan, Mediolan - sierpień 2006 galerie Jemen Stambuł południowe Indie luty 2007 Azja 2007 - Jemen, Stambuł, południowe Indie Zdjęcia Norwegia czerwiec / lipiec 2007 podróż do Norwegii czerwiec / lipiec 2007 Zdjęcia Barcelona listopad 2007 Zdjęcia Petersburg kwiecień 2008 Zdjęcia Indonezja , Dubaj , Zurich kwiecień / maj 2008 Zdjęcia Rzym - sierpień 2008 podróż 2008 Indonezja , Dubaj , Zurich kwiecień / maj 2008 Zdjęcia Portugalia - wrzesień / październik 2008 Zdjęcia Gwatemala , Honduras i Belize - luty / marzec 2009 Zdjęcia Prowansja - czerwiec 2009 Zdjęcia Paryż - lipiec 2009 Zdjęcia Supraśl - październik 2009 Zdjęcia Orissa , Bangkok , Birma - luty / marzec 2010 Zdjecia Oman , ZEA ( Dubaj ) - styczeń 2011 podróż 2009 Gwatemala , Honduras , Belize luty / marzec 2009 podróż 2010 Orissa , Bangkok , Birma luty / marzec 2010 Zdjęcia Praga Biebrza Roztocze Pólnocne Włochy - Toskania - 2010 Zdjęcia Kraków - 2011 Zdjęcia Narew - 2011 Zdjęcia Poznań - 2011  podróż Oman , Zjednoczone Emiraty Arabskie styczeń 2011

Barcelona 2007 Belgia 2006 Berlin 2006 Gwatemala Honduras i Belize 2009 Indie 2007 Indonezja 2008 Jemen 2007 Norwegia 2007 Paryż 2009 Petersburg 2008 Portugalia 2008 Prowansja 2009  Rzym 2008 Stambuł 2007 Supraśl 2009 USA Kalifornia 2006 Włochy 2006  Orissa Bangkok i Birma 2010 Zdjecia Oman , ZEA ( Dubaj ) - styczeń 2011 Praga 2010 Biebrza 2010 Roztocze 2010 Północne Włochy i Toskania 2010 Kraków 2011 Narew 2011 Poznań 2011